TREŚĆ OGŁOSZENIA NA SCHADZKA.COM | W tej instytucji (ministerstwie) pracuję od początku ubiegłego roku. Wcześniej pracowałem w instytucji (FGŚP), która była podległa pod ministerstwo ale poprzez wprowadzenie ustawy o finansach publicznych zostałem wcielony do ministerstwa, czyli reasumując dla mnie to wyglądało tak, że została mi zmieniona tylko lokalizacja mojego służbowego pokoju. Łącznie można powiedzieć, że pracuję już od 2005 roku w tym urzędzie. Wcześniej pracowałem u tzw. prywaciarza ale to była jakaś masakra. Przychodziłem na godz. 8:00 i końca nie było. Tak jak jest u Ciebie, tylko Ty jesteś tak jakby prawą ręką szefowej i na pewno odpowiednio za to jesteś wynagradzana, a ja byłem zwyczajnym pracownikiem, bardzo mało mi płacił a miałem pełno obowiązków i odpowiedzialność nie warta była tych kilku groszy, które zarabiałem. Do tego pracowałem w kilku miejscach na zlecenie, czyli dorabiając sobie do pensji, oczywiście w swojej branży. Najciekawsza praca to jak obsługiwałem apteki w czterech województwach. Dużo wtedy jeździłem, niemalże codziennie byłem w trasie. Ale ta praca była bardzo męcząca, mimo że lubię jeździć, ale w tamtych czasach nie miałem nawigacji i podróż na czas już nie była taka przyjemna, nie znająć innych miast a musiałem być na czas i wykonać swoją robotę. Pobawiłem się w to chyba z cztery miesiące i stwierdziłem, że tak się nie da na dłuższą metę. Jak mieszkałem w Sierpcu to miałem swoją działalność, czyli otworzyłem sobie kawiarenkę internetową z dziesięcioma komputerami. To byl fajny biznes, dużo się działo, mnóstwo ludzi codziennie, nawet na noce, nie miałem w ogóle niemalże dnia wolnego. Gdyby nie pomoc kolegi, z którym się znam od pierwszej klasy podstawowki, to pewnie bym stamtąd w ogóle nie wychodził. Co za tym idzie, szybko bym sie wykończył. Zaraz chyba po szkole średniej moją pierwszą pracę miałem jeszcze bardziej super, załatwiła mi rodzina po znajomości. Też w mojej późniejszej branży, byłem informatykiem w takim przedsiębiorstwie, które zajmowało się wyrobem wędlin. W międzyczasie skończyłem dwie dwuletnie szkoły: informatykę i ekonomię. A do dyplomu magistra jakoś nie doszedłem :) Ja w tej pierwszej pracy tak się nudziłem, rzadko kiedy coś się psuło. W końcu firma upadła bo szef zaniemógł a jego dzieci przejęli firmę i wszystko rozkradli. I tak sobie nieraz myślę, że ogólnie doszedłem w swojej karierze dosyć daleko, bo od nijakiego pracownika po znajomości (gdzie miałem 5 komputerów do obsługi) i wtedy jeszcze bez wykształcenia i doświadczenia do dzisiejszej pozycji, czyli administrator systemów w ministerstwie (około 800 komputerów i kilka systemów).
|